Niezalogowany [ logowanie ]
Subskrybuj kanał ATOM Kanał ATOM    Subskrybuj kanał ATOM dla tagu internet Kanał ATOM (tag: internet)

Autor wpisu: batman, dodany: 03.01.2017 04:00, tagi: internet

Pierwszy artykuł na blogu Hello World! pojawił się 14 września 2009 roku. Od tamtej pory popełniłem 630 artykułów (z dzisiejszym będzie 631) – jedne lepsze, inne gorsze. Część postów była celowo kontrowersyjna, część napisana na kolanie, pojawiło się kilka konkursów, w których rozdawałem książki, artykuły o Windows Azure pozwoliły mi pojechać do Las Vegas na konferencję Microsoftu, a dzięki podjęciu kilku tematów, otrzymałem wiele interesujących ofert współpracy. Później przyszła niemoc twórcza i na blogu pojawiały się luźne tematy, związane z muzyką, podróżami i innymi przyziemnymi... [[ This is a content summary only. Visit my website for full links, other content, and more! ]]

Autor wpisu: batman, dodany: 11.12.2016 15:13, tagi: internet

Dobrych kilka lat temu, lubiłem zaglądać na polskie strony poświęcone tzw. współczesnym technologiom, ponieważ oferowały one coś więcej niż suche fakty i oderwane od rzeczywistości „testy”. Dosyć często można było znaleźć rzeczowa opinię, kompletny test usługi, wartościowe komentarze do opisywanej usługi. Taki stan rzeczy utrzymywał się dosyć długo i spośród dostępnych źródeł informacji na temat nowych technologii, miałem co najmniej kilkanaście polskich. Do czasu. W mediach tzw. mainstreamu zaobserwowałem to już dawno i liczyłem, że nigdy nie trafi do blogów o tematyce IT.... [[ This is a content summary only. Visit my website for full links, other content, and more! ]]

Autor wpisu: nospor, dodany: 31.01.2016 20:58, tagi: internet

W moim pierwszym artykule o Docker pokazałem wam jak przygotować podstawowy kontener, który zawiera php. mysql oraz apache. Trochę mi się oberwało, że skoro używam kontenerów to wypadałoby na każdy serwis postawić oddzielny kontener i w razie potrzeb przełączać się między kontenerami by uzyskać różne środowiska testowe bez konieczności większych zmian w konfiguracji. Ok, nauka zapamiętana... Dziś pokażę więc wam jak stworzyć kilka różnych kontenerów, każdy z jedną usługą, a następnie połączę to wszystko w jedno piękne środowisko testowe, w którym możemy odpalać naszą aplikację zarówno na php5 jak i php7

Autor wpisu: nospor, dodany: 29.01.2016 16:27, tagi: internet

W poprzednim artykule (Docker - podstawowy kontener) opowiedziałem Wam o moich pierwszych przygodach z Dockerem i linuksowymi kontenerami. Jedną z zalet, jaką wszyscy podają, jest brak wirtualizacji (a co za tym idzie duża oszczędność zasobów) w porównaniu do Vagrant, który to używa właśnie wirtualizacji, choćby przy pomocy VirtualBox. Gdy się tak zagłebiałem w świad Dockera, przypadkiem natrafiłem na wtyczkę do Vagrant, która to zamiast np. VirtualBox używa własnie LXC - vagrant-lxc

Autor wpisu: nospor, dodany: 24.01.2016 20:42, tagi: internet

W arcie tym postaram się wam szybko pokazać jak przygodować swój pierwszy kontener do pracy z projektem lub projektami. Nie będę się rozpisywał czym jest docker, gdyż w necie znajdziecie całą masę wyjaśnień pisanych przez osoby bardziej doświadczone w temacie niż ja. Ja na szybko powiem tak: Docker to narzędzie, które pozwala stworzyć kontenery, które dostarczają środowisko pracy, ale jednocześnie są odseperowane od systemu głównego oraz od innych kontenerów, dzięki czemu możecie sobie robić z danym kontenerem co wam się żywnie podoba i nie wpłynie to w żaden sposób na wasz główny system, czyli np. możecie zainstalować sobie na próbę php7 w kontenerze i nie martwić się, że szlag wam trafi wasze inne projekty chodzące na php5. Coś podobnego daje wam również Vagrant, ale Vagrant tworzy Virtualne Maszyny i jest przez to wolniejszy oraz zużywa więcej zasobów.

Autor wpisu: singles, dodany: 23.03.2015 08:30, tagi: internet

Całkiem niedawno puściłem takiego oto tweeta:

Jedna z odpowiedzi sugerowała, że żartuję i robię sobie przysłowiowe jaja. Haczyk w tym, że wcale nie. Pokażę Wam w jaki sposób mam zorganizowane zarządzanie pocztą – a co za tym idzie – jak system TODO oparty na mailu idealnie się w to wpasowuje.

Dla tych z Was, którzy czytali „Getting Things Done” Allena metody te nie będą pewnie nowością. Mi ta książka nie podeszła, ale podświadomych inspiracji nie wykluczam :).

Zasada #1: Rzeczy w skrzynce odbiorczej czekają na akcję.

W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że spora większość maili które otrzymuję wymaga jakiejś akcji:

  • faktura – płacę + drukuję/archiwizuję/wysyłam księgowej
  • pytanie o wykonanie usługi – odpowiadam/przygotowuję ofertę
  • komentarz na GitHubie – odpowiadam (pytania bez odpowiedzi to zło)
  • mail do kumpla z nowym popularnym video – odpowiadam, najczęściej jest to „widziałem” (chyba za dużo czasu spędzam na YT)
  • zaproszenie na Li/FB – akceptuję (znajomi) lub odrzucam (ludzie których nie znam/rekruterzy którzy nawet nie przeczytali profilu)
  • newsletter z pointer.io – dorzucam ciekawe artykuły do Pocketa
  • potwierdzenie nadania przesyłki – zostawiam do czasu aż do mnie dotrze (czasami zamawiam sporo rzeczy i czasami można przypomnieć sobie o jednej po miesiącu)
  • etc.

Nieistotne jest kiedy zajmiecie się danym mailem. Możecie korzystać z zasady „jeśli coś zajmuje mniej niż 5 minut, to zrób to od razu”, możecie zostawiać na potem. Ważny jest fakt, żeby leżał w skrzynce dopóki się nim nie zajmiecie.

Zasada #2: Jeśli coś nie wymaga akcji, wylatuje ze skrzynki odbiorczej.

Oraz jej rozwinięcie: mail na którego odpowiedziałeś i/lub nie wymaga od Ciebie akcji jest od razu archiwizowany/usuwany.

Ja usuwam – kosz najczęściej opróżniany jest po 30 dniach, tak więc jeśli dyskusja będzie się ciągnąć, to i tak będę miał dostęp do tego maila. Jeśli nie, to zakładam że nadawca przy następnym mailu dołączy kontekst.

Zasada #3: Do skrzynki odbiorczej trafiają także maile wychodzące.

Wyobraźcie sobie sytuację, że reklamujecie jakiś produkt wysyłając maila do sprzedawcy. Czasami można zapomnieć o tym, że sprzedawca miał nam odpisać. Jest na to prosty sposób – podczas pisania maila dodajcie siebie do BCC – tym sposobem mail trafi do skrzynki odbiorczej i nie zapomnicie. A dodatkowo dzięki temu, że przy każdym mailu widnieje data wysłania będziecie widzieć jak długo zajęła mu odpowiedź.

Jeśli długo nie dostajecie odpowiedzi, to już Wasza decyzja co zrobić z tym mailem dalej – jeśli odpuszczacie sprawę, to maila kasujecie albo nadajecie mu specjalną etykietę – patrz zasada nr #4.

Czytaj dalej tutaj (rozwija treść wpisu)
Czytaj dalej na blogu autora...

Autor wpisu: batman, dodany: 09.12.2014 20:00, tagi: internet

Natrafiłem dzisiaj na nową i ciekawą zarazem usługę Google - Contributor. Google opisuje ją jako wspieranie twórców sieci dzięki stałym opłatom abonamentowym. Jak to dokładnie działa?

Najpierw wybieramy ile chcemy płacić miesięcznie. Mamy do wyboru zakres kwot od 1 do 3 dolarów. Jak już zapłacimy i trafimy na stronę, która korzysta z Contributora, nie pojawią się nam reklamy serwowane przez Google. Czyli otrzymamy coś na zasadzie płatnych subskrypcji treści w zamian za usunięcie reklam. Pomysł nie jest nowy i wykorzystywany również na naszym podwórku - najbardziej u nas rozpowszechnione jest chyba Piano (to nie do końca to samo, ale idea jest podobna).

Zastanówmy się jednak jakie ta usługa niesie za sobą konsekwencje. Po pierwsze Google otrzyma kolejną porcję danych o nas. Aby korzystać z Contribute, trzeba będzie być zalogowanym do konta Google, a co za tym idzie cała nasza historia przeglądanych stron trafi do Google. Po drugie, zarobią na tym tylko duże serwisy, z dużą ilością odsłon, ponieważ opłata uiszczana przez użytkowników będzie dzielona proporcjonalnie do ilości odwiedzin (część tej kwoty oczywiście zostanie w kieszeni Google). I na koniec coś, co mnie najbardziej martwi - jest to pierwszy krok do przyzwyczajenia użytkowników do płacenia za treści w sieci. O ile nie mam nic przeciwko płaceniu za dobre treści, tak obawiam się, że upowszechnienie się Contributora spowoduje, że płacić będziemy za każdą treść, również taką, która, delikatnie mówiąc, jest beznadziejna.

Jak potoczą się losy usługi, pokaże czas. Pozostaje mieć jedynie nadzieję, że Contributor się rozwinie i faktycznie będzie wspierał twórców treści, które dzięki zastrzykowi gotówki będą na coraz wyższym poziomie. Do tego czasu pozostanę przy tandemie Firefox + Adblock.

Wszystkie wpisy należą do ich twórców. PHP.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wpisów.